Wakacje z Tajką

Pattaya – miasto położone sto kilometrów na południe od Bangkoku jest turystycznym lwem Tajlandii. Metafora króla zwierząt nie jest przypadkowa. To miejsce jest rzeczywiście rajem dla zwierząt. Tu bez skrupułów można dać się pochłonąć dzikim instynktom.

Ulice Pattayi wypełnione są barami, do których zapraszają atrakcyjne, skąpo ubrane Tajki. Wchodzimy do jednego z nich. Dziewczyna w dżinsowych majtach przynosi mi piwo. Rozglądam się i widzę, że jesteśmy tu jedyną nie – mieszaną parą. Każdy Anglik, Norweg, czy Rosjanin siedzi z młodą, uśmiechniętą Tajką. Piją, tańczą, śpiewają, świetnie się bawią. Najpierw ten widok wydał mi się całkiem zabawny. Podstarzali mężczyźni z brzuchem mniejszym lub większym, z siwizną lub łysinką leczą kompleksy, odnajdują w sobie dusze nastolatków pośród opłaconych, atrakcyjnych kobiet. Dziewczyny ich adorują, wykazują zainteresowanie, do złudzenia przypominają zakochane nastolatki. Zastanawiam się czy dziewczyna przy stoliku obok jest tak doskonałą aktorką, czy rzeczywiście lubi towarzystwo swojego „patrona”. Niewykluczone jest, że niektóre z tych Tajek naprawdę przywiązują się do „swoich” mężczyzn. Częstym zjawiskiem jest „wiązanie się” z jedną kobietą na cały urlop! Zatem nasi milusińscy z zachodu potrafią być romantyczni nawet, gdy korzystają z usług seksturystyki! Chodzą po ulicach ze swoimi wybrankami trzymając się za dłonie i kupując im wszystko czego zapragną. Taka kobieta przyczynia się niebagatelnie do rozwoju sektora usług. Dzięki niech zachodni turysta zapłaci w restauracji dwa razy wyższy rachunek, niż by to zrobił w pojedynkę. Kobieta kusi i naciąga na kolejne drinki. Usługa pamiątkowej fotografii polaroidem nie istniałaby gdyby nie proszące oczy Tajki skierowane do swojego mężczyzny. Sprzedawcy kwiatów, stoiska z pluszowymi maskotkami – te wszystkie drobne biznesy kręcą się dzięki namowom pań do towarzystwa.

Całe miasto dobrze prosperuje poprzez działalność skąpo ubranych kobiet w szpilkach. Śmieszne, ale i sprytne jest wykorzystywanie mężczyzny nie dbającego o swój portfel na wakacjach w taniej Azji. Śmieszne by pozostało, gdyby nie widok pewnej scenki. Dziewczynka w środku nocy, sprzedając świecące bransoletki, flirtuje z grupą mężczyzn. Zaczepiają ją, ona się uśmiecha i zakłada bransoletki na rękę każdego z nich. Ta dziewczyna to dziecko, ma może 12 lat… Patrzę na nią i już znam jej smutną przyszłość. Za parę lat założy krótkie dżinsy, buty na obcasie i będzie zabawiać podstarzałych grubasów. Z taką przykrą rzeczywistością spotyka się masa dziewczyn w Tajlandii. To zjawisko bardzo powszechne, wynikające z kultury tego kraju. Każdy szanujący się Taj miał żonę i jedną lub więcej „żon mniejszych”. Ten, któremu status społeczny nie pozwalał na posiadanie kilku kobiet, musiał zadowolić się płaceniem za towarzyszkę na jeden wieczór. W ten sposób prostytucja została społecznie zaakceptowana. Zjawisko poszerzyło się podczas wojny wietnamskiej, kiedy to żołnierze po odbytej służbie byli wysyłani do amerykańskiej bazy w Tajlandii. Dało to początek obecnej tajskiej seksturystyce.

Problem prostytucji wynika jak wszędzie na świecie z biedy. Kobiety decydują się na takie życie by poprawić swój los. Być może byłaby szansa na walkę z prostytucją, gdyby nie absurdalnie – kwestia religijna. Jedną z postawa buddyzmu jest myślenie, że na obecny los człowieka ma wpływ to, kim był w poprzednim wcieleniu. Zatem tajskie prostytutki wierzą, iż odbywają karę za to, co zrobiły w poprzednim życiu. Nie mogą więc zmienić swojej sytuacji.

Pobyt w turystycznym kurorcie nie zawsze łączy się z odpoczynkiem i relaksem. Pattaya nie jest ani specjalnie estetyczna, ani szczególnie interesująca. Nawet plaża ma jedynie kilka metrów szerokości, a na niej straszą natarczywi naganiacze. Opuszczając to miejsce, gości w mojej głowie dużo mieszanych, niekiedy bardzo smutnych refleksji o tym, jak nisko potrafią ludzkie słabości doprowadzić tak zwaną „kulturę”.

* Relacja jest bez zdjęciowa, lecz wystarczy wpisać w google grafika ‘Pattaya’. Miłej zabawy.

tekst: Ami

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s