Bangkok

Miasto funkcjonuje na pełnych obrotach dwadzieścia cztery godziny na dobę. Za dnia upalne, zatłoczone i zakorkowane, nocą oświetlone masą neonów, nigdy nie zasypia. W wypełnionym po brzegi Sky-Trainie jadą eleganccy Tajowie w garniturach i garsonkach obowiązkowo klepiąc w swój tablet. Wszechobecna jest także kolorowa młodzież z nowoczesnymi gadżetami o fikuśnym designie. Pociąg unosząc się dziesięć metrów nad ziemią obojętnie mija stojące pod nim w korku samochody oraz imponujące drapacze chmur. Miga wieżowiec za wieżowcem – można być pewnym, że o widoki dawnej Azji będzie trudno. Na brak różnorodności nie można jednak narzekać.

Jako że główną religią Tajlandii jest buddyzm, w stolicy można odwiedzić wiele świątyń ze złotymi posągami Buddy. Każda poza symbolizuje konkretny etap jego życia. Przedstawienie odpoczywającego, leżącego Buddy oznacza moment jego oświecenia i śmierci. Postać siedząca symbolizuje nauczanie i medytację, stojąca uspokaja złe siły, a spacerująca to Budda, który po śmierci powrócił na ziemię.

Bangkok oferuje całą gamę rozrywek i chciałoby się powiedzieć, że każdy znajdzie tu coś dla siebie… stoimy jednak między trudnym wyborem, ponieważ najpopularniejsze oferty to: piwo z tuby na Kao San Road, ulicy turystów w kolorowych koszulkach zakupionych na tejże. Kolejna propozycja to Ping Pong Show, Banana Show i nie wiem jeszcze jaki show! Coś bardziej przyziemnego, a na pewno bardziej estetycznego to dziewczęta z Soi Cowboy. Ulica czerwonych latarni być może byłaby interesująca, gdyby nie masa zachodnich turystów płci męskiej po pięćdziesiątce i drętwe ruchy tancerek pozbawione poczucia rytmu (ale zapewne ich główną specjalizacją nie jest taniec, do jakiś drzwi muszą prowadzić kluczyki przyczepione do ich majtek). Inną atrakcją tego miasta jest Chinatown, które wieczorem kusi chińskimi neonami i stoiskami z przeróżnym jedzeniem. Nie jest to jednak Chinatown dream. Brakuje tu życia i klimatu. Alternatywą dla wspomnianych miejsc, może być Lumpini Park, który za dnia zapewni odrobinę relaksu w samym centrum stolicy Tajlandii, dostarczy wielu pozytywnych wrażeń estetycznych (ale nie uratuje przed prażącym słońcem). Wieczorem park zamienia się w miejskie centrum rekreacji i sportu. Setki ludzi uprawia tu aerobik, jogging, gra w koszykówkę. Zjawiskowe wyczyny pani instruktor i dziesiątek zapaleńców obserwuje zza drzewa kilkanaście niemałych waranów paskowatych.

Bangkok zdecydowanie broni się swoim wielkomiejskim wdziękiem, lecz może wydać się nieco wyeksploatowany po kilku wizytach.

tekst: Ami

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s