Królestwo Dwóch Wież

Fun Fact: Malezję zamieszkują trzy dominujące grupy etniczne. Najliczniejsi są oczywiście obywatele pochodzenia malajskiego. Ponadto spotykamy w tym kraju Hindusów i Chińczyków. Wszystkie trzy grupy, mimo różnic kulturowych, zwyczajowych oraz religijnych żyją w harmonii, nie wchodząc sobie w drogę.

Ta informacja, to absolutna podstawa, którą każdy przybywający do Malezji zauważy w mgnieniu oka. Ciężej natomiast zauważyć ją w stolicy kraju – Kuala Lumpur, która jak to wielka metropolia rządzi się swoimi kosmopolitycznymi prawami.
Kuala Lumpur to nie tylko słynne Petronas Towers, ale trudno się od ogromnych, bliźniaczych wież uwolnić. Zbudowane na planie islamskiego symbolu Rub el Hizb przykuwają oko, dosłownie hipnotyzując, nieistotne czy znajdujemy się w centrum, czy na przedmieściach. Cały biznesowy kompleks otaczający KL-towers, jak częściej nazywają je miejscowi jest jednak jednakowo imponujący i robi znakomite wrażenie miasta poukładanego, doskonale zaprojektowanego, a wieczorem przepięknie oświetlonego. Życie w Malezji toczy się jednak swoim biegiem i nie tak daleko od centrum wypełnione do ostatniego miejsca, pozbawione komercyjnego wabika restauracje tętnią życiem i przyciągają zapachami. Kuala Lumpur przecina infrastruktura godna pozazdroszczenia, a względnie czyste i poukładane miasto jest jakością samą w sobie, zwłaszcza w porównaniu do innych miejsc w Azji południowo-wschodniej.

O zupełnie nieporównywalny jednak do niczego mętlik w głowie przysporzy nocna wizyta w oddalonej dwadzieścia pięć kilometrów od stolicy Putrajaya. To rządowe miasto, postawione tylko i wyłącznie na potrzeby malezyjskiego parlamentu. Za dnia gości obradujących polityków, pracowników ministerstw, wieczorem pustoszeje do zadziwiającego stopnia. Wrażenia zupełnie jak w 1984 roku Orwella – ogromne, zbudowane z przepychem budynki ministerstw, oświetlone ale i pozostawione same sobie w godzinach nocnych. Siedziby parlamentu, króla, premiera, meczety, parki, w których tylko z rzadka pojawi się patrol ochrony. Wszystko to w przeszywającej ciszy. Klimat nie do opisania.

tekst: Tomek

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s