Sydney – wielkie, małe miasto

Sydney wita nas zimową aurą. Wiatr i deszcz przezwycięża ciepłe promienie słońca. Mimo ciemnych chmur miasto nie traci swojego uroku. Jednak byliśmy wdzięczni, gdy Sydney nie dało się długo prosić i pozwoliło nam cieszyć się słoneczną pogodą przez dobrych kilka dni. Nie możemy również zapomnieć o domowym pierwiastku, jaki spotkał nas na Południowej Półkuli. Zostaliśmy tu przyjęci przez przyjaciela Tomka ze studiów- Konrada.

Sydney jest oczywiście potęgą finansową, handlową i kulturalną kraju, jednak wielkomiejskość nie stanowi głównej charakterystyki tej aglomeracji. Piękna starówka The Rocks, na którą składają się niewielkie kamieniczki oraz stare, magazyny położone tuż nad zatoką pozwalają wyobrazić sobie, jak wyglądały początki osady pod koniec  XVIII wieku.

Stąd rozpościera się także widok na miasto zwieńczony Harbour Bridge- mostem wybudowanym w 1932 roku. Nieco dalej Darling Harbour znajdujące się w okolicy portu zachwyci swoim relaksującym klimatem. We wschodniej części znajduje się natomiast dzielnica Paddington pamiętająca erę wiktoriańską. Ta metropolia wydaje się tak cicha, spokojna i kameralna, iż trudno uwierzyć, że jest to największe miasto Australii.  Oczywiście Sydney nie jest pozbawione komercyjnego centrum pełnego wysokich wieżowców, jednak tłumy ludzi, ruch samochodowy i hałas nie pasują do opisu tego miasta. Warto też wspomnieć o wciąż rozrastającym się Chinatown, które zlokalizowane jest w centralnej części miasta. Najliczniejszą bowiem mniejszością w Sydney są Azjaci. Na przylądku Bennelong Point stoi światowej sławy, perła nowatorskiej architektury oraz symbol całej Australii- Sydney Opera House. Każdy bez wyjątku zna tę oryginalna konstrukcję. Pomysł wybudowania opery powstał po II Wojnie Światowej. Została zorganizowana loteria operowa, której celem było zebranie środków na budowę. W konkursie na projekt opery wzięło udział ponad dwustu architektów. Zwycięzcą został Duńczyk-  Jan Utzon.  Budynek opery miał przypominać żagle jachtów wpływających do zatoki. Budowę rozpoczęto w 1959. Prace trwały jednak bardzo długo ze względu na liczne nieporozumienia. Koszty wzrosły z początkowych siedmiu milionów dolarów do ponad stu. Ostatecznie budynek oddano do użytku w roku 1973.

Podobnie jak w Melbourne przedmieścia Syndey rosną w siłę budując alternatywną scenę muzyczną Australii. Niewysoka zabudowa, małe sklepy, urokliwe kawiarnie i bary w starym stylu przywołują skojarzenia bliższe małym miasteczkom w hrabstwie Stratffordshire w Anglii, niż światowej sławy metropolii. Sydney zdaje się być zatem bardzo przyjaznym miejscem do życia, gdzie centrum kultury, handlu i przemysłu przeplata się z klimatem nadmorskiego, małego miasteczka.

Australia wywołała w nas niebagatelną ilość wrażeń zaskarbiając sobie spore miejsce w naszych sercach. Dzień opuszczenia australijskiej ziemi będziemy jednak wspominać z dużym przekąsem, ponieważ Sydney pożegnało nas ulewą wszechczasów. Brodząc chodnikami zalanymi po kostki mijaliśmy studzienki, które na czas deszczu zamieniły się w gejzery. Dziękujemy Australio za pożegnanie z pompą!

Tekst: Ami

ImageImageImageImageImage

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s