Laguna de Manialtepec

Obserwuję rozkołysane fale Pacyfiku. Wieje silny wiatr, a słońce jest tak mocne, że parzy skórę. Plaża jest prawie pusta. W oddali widzę idącego w naszą stronę Meksykanina w kapeluszu słomkowym. Jestem pewna, że mężczyzna będzie próbował sprzedać nam hamak, biżuterię lub świeże owoce. Szykuję się więc do swojej standardowej kwestii „no, gracias”. Zbliżający się ku nam Meksykanin nie jest jednak żadnym sprzedawcą. Przedstawia się nam: „soy Margarito” i pyta nas o imiona. Zaczyna opowiadać o wspaniałej Lagunie Manialtepec. Można było podejrzewać, że Margarito jest typowym naciągaczem, który próbuje wzbudzić nasze zaufanie w bardzo podstępny sposób.  Doskonale znamy te sztuczki oszustów. Mieliśmy jednak wrażenie, że Margerito nie jest jednym z nich. Postanowiliśmy zaryzykować i opłynąć kajakiem lagunę z tymże człowiekiem. Następnego ranka ruszyliśmy na lagunę. Margarito urodził się w wiosce oddalonej kilka kilometrów od jeziora. Już od dziecka pływał samotnie kanałami laguny. Będąc małym chłopcem zgubił się w labiryncie lasów mangrowych. Musiał spędzić noc na drzewie i rano znów szukać drogi do domu. Dziś Margarito zna wszystkie kanały, jak własną kieszeń, a laguna jest jego domem. Mieszka on bowiem na hamaku, rozwieszonym tuż nad wodą. Wydaje się, że rzeczywiście zna każde stworzenie żyjące nad jeziorem. Pokazuje nam sieci wielkich pająków, które czyhają na nieuważną ofiarę. Kajak Margerito prowadzi nas przez kanały mangrowców. Kluczymy przez setki cienkich gałęzi wyrastających z wody. W końcu wypływamy na rozległe jezioro. Nasz przewodnik zna wszystkie gatunki ptaków (około sto)  tu żyjących i ich zwyczaje :). Lagunę zamieszkują pelikany, kormorany, czaple, ibisy, kaczki, sępy, długoszpony, kolibry, warzechy różowe, tygryski nagobrode oraz różne rodzaje papug i jastrzębi. To także dom dla wielu gatunków jaszczurek, w tym pięknych, kolorowych iguan. Margerito zagląda do niemal każdego drzewa by pokazać nam jakie zwierzęta się tam kryją. Nie udało mu się niestety wytropić pytona, lecz napotkaliśmy na świeżo pozostawioną przez niego skórę.

Tekst: Ami

ImageImageImageImageImageImageImageImage

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s