Gwatemala wita!

Rozpędzonym wanem pokonujemy ostre zakręty. Krętą, górską drogą mijamy pierwsze gwatemalskie wioski. Od przekroczenia granicy czuję, że jesteśmy w miejscu wyjątkowym. Za szybą migają kolorowe autobusy, stoiska z owocami i tradycyjnie ubrani ludzie. Zapada zmierzch. Zjeżdżając górską serpentyną przed moimi oczami ukazują się ciemne cienie trzech wulkanów, a u ich podnóża wielkie jezioro Antitlan, uważane za najgłębszy zbiornik wodny w Ameryce Centralnej. Jezioro to ma pochodzenie wulkaniczne i wypełnia ono krater uformowany podczas erupcji, która miała miejsce 84.000 lat temu.
Wokół znajduje się wiele wiosek, w których kultura Majów jest nadal powszechna. Mieszkańcy Antitlan to najczęściej ludzie Tz’utujil i Kaqchikel. Następonego ranka wsiadamy zatem do tuk-tuka, który wiezie nas do dwóch okolicznych wiosek. Kiedy docieramy do San Antonio Palopó natykamy się na uroczystości pogrzebowe. Cała wioska ubrana w tradycyjne stroje podąża za trumną. Co kilkanaście metrów kondukt staje i odmawia modlitwę. Obserwujemy to zjawisko w ciszy, starając się nie przeszkadzać żałobnikom. Jednak po kilku minutach to my stajemy się obiektem obserwacji. Tłum powoli rusza dalej. My zaczynamy rozglądać się po okolicy. Wioska położona jest na zboczu stromego wzgórza, z którego rozpościera się nieprawdopodobny widok na całe jezioro. Wokół mnie zaczyna zbierać się grupa kobiet i dzieci. Wymieniamy uśmiechy, aż w końcu siadamy razem w cieniu i rozmawiamy po hiszpańsku. Moja najmłodsza, nowa koleżanka ma 8 lat i jest trochę nieśmiała. Odpowiada na pytania tylko wtedy, gdy jej starsza koleżanka przetłumaczy pytanie z hiszpańskiego na jej rodzimy język. Podziwiam ich tradycyjne stroje, utrzymane w tonacji granatu, błękitu oraz fioletu. Zachwyca mnie dopracowanie każdego szczegółu. Chwile później pojawia się kobieta, która chętnie sprzeda mi własnoręcznie tkane materiały. Po wspólnych rozmowach i śmiechu czas na kolejną wioskę- Santa Katarina Polopó. Tutaj wita nas huczna fiesta! Mamy szczęście, gdyż trafiliśmy na coroczne święto miejscowości. Mieszkańcy zebrani na skromnym ryneczku, ucztują podziwiając występy artystyczne. Zagaduję do eleganckiego, starszego pana w kapeluszu:
– „co tu się dziś dzieje?”
-„mamy święto naszego patrona. Świętujemy od trzech dni!”- odparł z uśmiechem starszy pan i rozpoczął ze mną rozmowę o tym i owym.
Takie miejsca, jak to, mają w sobie tyle uroku i pogodnych, uprzejmych ludzi, iż bliskość pięknego jeziora otoczonego wulkanami wydaje się zdecydowaną przesadą…

Tekst: Ami

ImageImageImageImageImageImageImageImageImage

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s